Rozdział I. Promodżem
Wróciłem właśnie z tesco i nie wątpię, że bywalcy s24 nie mogą się doczekać posta o tym, co mnie spotkało przy regale z dżemami. Sam dżemów nie jadam, truskawkowego w szczególności. ale choćby lodówka była pełna, córa rozedrze się: Znowu nie ma nic do jedzenia! - gdy nie ma dżemu z truskawek lub malin, dwóch rodzajów śmierdzącego sera i tuzina różnych warzyw.
Uwaga - czysta, żywa reklama: chwytałem już słoik dżemu marki "Stovit-fruta-Dżem Truskawka-Tegoroczne Zbiory-Seria Limitowana", bo to jeden z tańszych - dziś 2.09 zł za 270 g, gdy wzrok mój przykuła wywieszka Oferta specjalna. Obok stały te same dżemy, w identycznych słoikach, ale pakowane w promocyjne dwupaki. Cena za dwupak: 4.99 zł. Niechże dodam, że premii żadnej w dwupaku nie było, nie licząc zafoliowania.

Nabyłem słoik pojedyńczy, którego zdjęcie wykonane w domu załączam. Zgodnie z zasadami sztuki, by dać wam wyobrażenie o rozmiarze nieznanego wszak wam przedmiotu, na zdjęciu umieściłem inny, bardziej znany obiekt - w tej roli z wdziękiem wystąpił Canon. W tesco nie miałem przy sobie aparatu, a telefonem z założenia nie fotografuję, bo wstyd.
Tym razem może trzeba było, bo nie kryję, że zdębiałem. Tesco często osobliwie ustala ceny, np. od miesiąca nie opłaca się kupować makaronu Lubelli w półkilowych paczkach, bo dwie ćwiartki (bez skojarzeń proszę) wyjdą znacząco taniej. Ale przynajmniej nikt mi nie wmawia, że to droższe coś - to promocja.
Jak sięgnę pamięcią, takiej bzdury, jak ten promodżem, nie widziałem. Pamiętam "promocję" mikrofalówek (przekreślona cena "zwykła: 249 zł, cena "promocyjna": 249 zł) oraz wyjątkowo złośliwą mieszankę promocji pepsi tego lata: czteropak półtoralitrówek za 9.99 zł i tuż obok czteropak dwulitrówek za 14.99 zł. Wg moich obserwacji większość wybierała ten drugi...
Rozdział II. Teskołocz
Tytuł całości dotyczy nie dwupaków dżemu, lecz dwóch wątków posta. Sensacyjny wątek z życia tesco służy oczywiście przyciągnięciu czytelników i zwiększeniu szansy na to, że ktoś mi doradzi w sprawie, w której pomocy potrzebuję. Robocza nazwa tej sprawy brzmi "teskołocz".
Gdy rząd ogłosił plan podwyżki VATu, postanowiłem przygotować się do tematu. Trochę własnych danych się przyda, gdy będziemy zimą i wiosną 2011 śledzić oficjalne komunikaty o inflacji, a może także w znacznie dalszej przyszłości, gdy ewentualnie Polska przyjmie euro. Od dwóch miesięcy podczas zakupów w tesco notuję ceny 18 podstawowych (z mojego punktu widzenia) artykułów żywnościowych.
Arkusz stworzyłem oczywiście w OpenOffice'owym Spreadsheecie, przekonwertowałem do .xls i wrzuciłem do telefonu z WM 6.5. Notuję zatem w Excelu mobile, który jednak nie służy naturalnie do poważniejszych zastosowań. Aby cyklicznie dzielić się z wami listą cen, zamierzam napisać skrypcik, który z arkusza wybierze dane najświeższe, porówna je z notowaniem poprzednim oraz z pierwszym, po czym zrobi z tego zgrabną tabelkę w hateemelu.
Doświadczenia z arkuszami kalkulacyjnymi mam jednak nikłe, proszę więc fachowców o radę: w czym skrypt (lub program) napisać i na czym pracować? Jak to wygląda z punktu widzenia dostępnych bibliotek funkcji? Rozważam napisanie skryptu php lub programiku w C. Jeśli tak, jaką postać bazy danych zalecicie? Arkusz excelowski, czy może SQL (niechętnie) lub XML (chętniej)? A może skrypt w zupełnie mi nieznanym języku wewnętrznym Spreadsheeta? A może najprostsze byłoby to, co w zasadzie odrzucam - czyli zrobienie tego od początku do końca w Excelu? Kłopot w tym, że MS Office'a nie posiadam i nabywać nie zamierzam .
Podkreślam, że proszę o radę, a nie o usługę. Skrypcik lub programik napiszę sam, ale chętnie dowiem się, jak się za to zabrać, by zminimalizować problemy zamiast je sobie piętrzyć.









Nie mogą się doczekać, dokładnie.
Miejsce na głównej już czeka.
Duże brawa za skromność.
Redakcja s24 ma ukryty ogromny zapas dopalaczy, więc harcownicy myk na Główną.