Wiem, wiem - Święta, pokój, miłość i przebaczenie. Ale nie oczekuję cudów, nie wymagam wiele. Zawartość dzisiejszych "Faktów" i "Wiadomości" mogłem z góry przewidzieć - niemniej słuchałem niemal z przyjemnością. Aż do 19.45, gdy te drugie zaprosiły mnie na materiał o dziejach podatków w Polsce.
Z wprowadzenia prezenterki dowiedziałem się, że kiedyś wszystko było proste - jedna stawka, żadnych ulg czy odliczeń. A zwało się to podatek półgłówny. Aż półgłowę półdniosłem, półkoty się półbudziły, ale już zaczął się materiał z półszki. Półgłówne, półdymne, półwizja półliczna. Półlecam.
PISAŁEM TEŻ BARDZIEJ ŚWIĄTECZNIE I PODPISUJĘ SIĘ POD JAJKIEM DZIKA ;)








Mnie się natomiast w materiale w "Faktach" rzuciło w oczy, że pani gospodyni świąteczna przy kuchni, zupełnie przypadkowo, miała na sobie zielony fartuch z napisem "Kamis". Już tak mam, że takie reporterskie lapsusy wpadają mi w oko. I wkurzają mnie jakoś.