Pisząc wczoraj o wątpliwej satysfakcji Polek w dniu 25. urodzin chyba nie miałem świadomości, jak silne bywają związane z tym emocje. Gdy Nathii M. użyła słowa"zwiecha", zdawało mi się, że przesadza. Zweryfikowałem te opinie wieczorem, gdy urodzinowa impreza naszych kumpeli rozsypała się równie szybko, jak się zaczęła. Atmosfera była wybitnie refleksyjna, po czym to samo towarzystwo, które jeszcze rok temu balowałoby do upadłego, rozeszło się grubo przed północą.
Jubilatki były dwie, trzecią kumpelę ćwiartka czeka jesienią. Wszystkie trzy, wraz ze swymi gorszymi połowami, miały nagle ważne powody, by zmyć się do domu. A to narzeczony idzie rano do pracy (sobota... kiedyś nie było to przeszkodą), a to nadchodzi ważny egzamin, a to głowa boli. W niewielkim gronie nieobciążonych traumą ćwiartki zmieniliśmy lokal i udało się na przegapić ostatnie metro, choć w weekendowe noce kursuje ono do trzeciej.
Pod owym wczorajszym postem mało było rozmowy o tym, o czym chciałem rozmawiać. Właściwie nie było tej rozmowy wcale. Mianowicie o tym, kto i kiedy dojrzewa do ułożenia sobie życia, kto i kiedy przedwcześnie czuje, że czas się spieszyć, kto zaś zbyt długo trwa w przekonaniu, że świat wszystko ułoży za niego. Liczę, że przeczytam tu choć trzy ciekawe opinie na ten temat, gdy wrócę z kolejki na dworcu. W ten pierwszy weekend po roku szkolnym strach podróżować koleją, ale niektórzy muszą...










W moim przypadku im bardziej przybywa mi lat tym bardziej moje zycie jest nieposkladane.
Lata szescdziesiate i siedemdziesiate - stala praca, staly adres, rodzina 'w kupce".
Potem sie wszystko rozjechalo.
Syn w Polsce, Zona w Stanach ja raz tu, raz tu - najdluzej w Polsce 8 lat i najdluzej w Stanach 10 lat.
Ciagle zmiany adresow, przeprowadzki..
Jeden dom, remont, sprzedaz, drugi, trzeci...
Naliczylem kiedys ze przez dziesiec lat w Stanach mialem 9 przeprowadzek i 12 adresow.
I chyba dalej to bedzie trwac bo czekaja mnie inwetycje w Polsce na wsi i zycie na dwa domy systemem zima - lato.
Jedyne co bylo trwale to praca.
Zawsze budowlanka!
Czy to projektowanie i nadzory czy wykonastwo to niezmiennie od 43 lat jedna branza.
No i jeszcze jedna ciekawostka;
Im bardziej jestem stary i chory tym bardziej chce mi sie chciec.
Moze czas zwolnic...? Za cztery lata?
Nie wierze!
Chyba, ze nie dozyje.
Taki typ....
A czy dojrzalem emocjonalnie?
A jak taki jedyny na swiecie popieprzony egzemplarz jak ja moze emocjonalnie dojrzec?
Zawsze przestrzegam bliskich, ze jak na dluzej niz piec minut zamilkne to sprawdzcie czy zyje.